Home

Kotlina Kłodzka

Polska to kraj, który ma do zaoferowania praktycznie wszystko to, czego ludzie poszukują w innych zakątkach świata. Mamy swoje góry, kotliny, pustynię, jeziora i morze. Posiadamy nawet swoją „Amerykę”. Ponadto szczycimy się, kaszubską gwarą, śląską gościnnością i wielkopolską oszczędnością. W Polsce są regiony, które oferują więcej niż niejedno państwo na świecie. Wycieczka w jeden z regionów Polski urzekła mnie do tego stopnia, że postanowiłam o niej napisać. W pewien długi letni weekend wybrałam się wraz z mężem do Kotliny Kłodzkiej. Nocleg znaleźliśmy z cudownym gospodarstwie agroturystycznym w Lądku Zdroju, który stał się nasza bazą wypadową. A czy może być piękniejsza baza wypadowa, niż położony tuż nad strumykiem domek z ogromnym ogrodem i pergolą sprzyjającą długim opowieściom o zachodzie słońca? Nie sądzę! Zwiedzanie Lądka Zdroju rozpoczęliśmy, tuż po przyjeździe na miejsce, około godziny 1700. Pierwsze kroki skierowaliśmy do jednego z 27 w Polsce Arboretum. Ogród dendrologiczny, w centrum miasta, zrobił na nas tak ogromne wrażenie, że nawet nie spostrzegliśmy, kiedy zeszliśmy ponad 2 hektary ziemi, obsadzonej egzotycznymi gatunkami roślin.

Najlepszą w życiu partię szachów rozegraliśmy, pod gołym niebem, w Polanicy Zdroju, przy dopingu kuracjuszy i miejscowych znawców tego sportu. Nie było łatwo, gdyż szachownica zajmowała obszar apartamentu, a figury były tak duże jak my. Jednak zabawa w Guliwera w krainie olbrzymów i wsparcie licznie zgromadzonej „publiczności” dodało nam sił i chęci do walki z hetmanami, gońcami oraz wieżami.

Podczas wycieczki odpoczywaliśmy przy cudownych wodospadach. Jednym z takich miejsc był wodospad Wilczki w pobliżu Międzygórza. Podejście do niego było dosyć problematyczne, ale widok wynagrodził wszelkie niedogodności. Kolejnym wodospadem, jaki odkryliśmy na naszej trasie był podziemny wodospad w kopalni - w Złotym Stoku. Jak się okazało, jest to jedyna w Polsce podziemna kaskada, w dodatku cudownie oświetlona wielobarwnym światłem, w taki sposób, że spadająca z wysokości 8 metrów woda, mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Parafrazując słowa hollywoodzkich gwiazd - widok zapiera dech w piersiach. Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać piękna i nastroju panującego w tym miejscu. Ale może to i lepiej?! Sama kopalnia w Złotym Stoku przypomina trochę miasteczko z czasów gorączki złota na dzikim zachodzie. Z tą różnica, że ze „sztabką złota” może stąd wyjść każdy. Dreszczyku emocji dostarczają buteleczki arszeniku sprzedawane dosłownie na każdym kroku. Otrzymywana tutaj trucizna, miała być eliksirem na długowieczność, jednak w laboratorium Schärfenberga (znajdującym się w podziemiach kopalni) uzyskano efekt odwrotny. Legenda głosi, że arszenik ze Złotego Stoku wykorzystywano do podtruwania samego Napoleona Bonaparte. Po zwiedzeniu Sztolni Gertrudy, wizycie przy podziemnym wodospadzie i historii z arszenikiem, nic już nie było w stanie nas zaskoczyć. A jednak!

Przejażdżka łodzią o dźwięcznej nazwie „Titanic” po podziemnych chodnikach kopalni spowodowała, że po raz kolejny nie mogliśmy uwierzyć, że takie miejsca w Polsce naprawdę istnieją. Złoty Stok zapewnia atrakcji na cały dzień, jednak my spędziliśmy tam zaledwie 6 godzin, pchani do przodu chęcią odwiedzenia innych miejsc w tej fascynującej krainie.